Jak utopic homo sovieticus

Niemcy moga imponowac Polakom moralnoscia obywatelska. Kolejny dowód daje film "Zycie na podsluchu" . Jest to obraz policyjnego panstwa realsocjalizmu o wywazonych proporcjach cieni i blasków. Przemiana lajdaka ze Stasi pod wplywem milosci do pieknej aktorki. Przemiana pisarza - utrzymanka systemu - w opozycjoniste na skutek szoku po stracie przyjaciela. Szybka zdrada i smierc TW. Ohyda wewnetrzna i zewnetrzna ubectwa. To sa mocne pociagniecia pedzlem po szarym tle nudy tamtego systemu. Film ukazuje prawde o komunie, nie wydajac za latwych wyroków. I znowu to samo pytanie jak przy "Good bye, Lenin": dlaczego Niemcy rozliczaja w kinie swój komunizm, a Polacy nie? Wiem, dlaczego. Zarówno autor "Zycia na podsluchu" Florian Henckel von Donnersmack, jak i Wolfgang Becker, autor "Good bye, Lenin" urodzili sie i wychowali w Niemieckiej Republice Federalnej. Unikneli wiec sowietyzacji. Sa wolnymi ludzmi z wolnego kraju, który wyzwolil sowiecka pólkolonie za Laba. Nie mozna tego powiedziec o filmowcach polskich. Oni ciagle zyja w PRL. Sowietyzacja mentalnosci starszych twórców to jeden powód. Sowietyzacja struktur kinematografii to powód drugi paralizu mlodszych, nieskazonych. Postkomuna w polskim kinie ma sie dobrze. Z tej klatki próbowal sie wyrwac Krzysztof Krauze filmem "Gry uliczne" o smierci Staszka Pyjasa. Takze Teresa Kotlarczyk "Prymasem" dzieki uporowi producenta Mariana Terleckiego. Kiedys spytalem, dlaczego polskie kino nie rozlicza komunizmu. Jeden ze zdolniejszych i inteligentniejszych rezyserów odpowiedzial pytaniem: "A dlaczego mialoby to robic?". A dlaczego Zydzi maja sluszna obsesje na punkcie Holokaustu? Dlatego ze byla to próba zniszczenia ich narodu. Nic dziwnego, ze krzycza: "Nigdy wiecej!". Z tego samego powodu powinnismy rozprawic sie z duchem realsocjalizmu. Byla to przeciez udana po czesci próba zastapienia Polaka czyms podlejszym - homo sovieticus. Zaglada naszej prawowitej elity spolecznej z reki komunistów jest tematem ledwo ruszonym w kinie przez Andrzeja Wajde filmem o Katyniu, który dopiero powstaje. Mimo odzyskania niepodleglosci nie bedziemy narodem wolnych ludzi. Aby tak sie stalo, musimy obciazyc homo sovieticus nasza pogarda jak kamieniem u szyi i utopic na oczach najszerszej publicznosci. Potrzeba nam takiego symbolu wiary w historyczna sprawiedliwosc, a takze - wiary w siebie. Linia frontu miedzy czlowiekiem sowieckim a czlowiekiem wolnym przebiega niekoniecznie miedzy ludzmi, ale wewnatrz czlowieka. Jest to takze moral "Zycia na podsluchu". ¦ Krzysztof Klopotowski Rz.27.01.07